Strach był prześladowcą, każdego z nas.
Przypominał o lękach przeszłości i budził w nas dziwne uczucie strachu. Innego strachu.
Lecz każdy z nas, pogodził się już z losem, który był mu pisany.
Byliśmy ludźmi, bez uczuć, zimnymi, pełnymi lodu w sercu.
Nie bez powodu zostaliśmy wybrani na stróżów nocy.
Nie bez powodu nikt z nas nie kochał prawdziwie i umierał każdej nocy na nowo.
Umieraliśmy w samotności. Każdy z nas, głęboko w sercu pragnął kochać, być prawdziwy.
Wiedziałam, że każdy jeden stróż nocy, nienawidzi tego co robi.
Nienawidzi zabijać. Nienawidzi posiadać serca z lodu. Nienawidzi wysyłać fałszywych uśmiechów.
Nikt jednak, nie mógł nic zrobić. To było nasze przeznaczenie.
Ranić, zabijać i żyć. To w tym wszystkim było najgorsze.
Nasza nieśmiertelność.
Świadomość, że nigdy, przez nieskończoność nie ucieknie się od krainy nocy.
Od zwłok aniołów, kłamstw, samotności i przeznaczenia które od zawsze było dla każdego z nas klątwą.
matko ;o chcę już pierwszy rozdział i to już :c
OdpowiedzUsuń